Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kwiatoń. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kwiatoń. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 kwietnia 2020

Beskid Niski codzienny, czyli poboczem drogi po wioskach i cerkwiach

W Beskid Niski przyjechaliśmy, oczywiście, przede wszystkim po to, by podreptać po górach, niemniej uznaliśmy, że w ramach przerwy od intensywnych wspinaczek warto byłoby też poznać tę ziemię od strony bliższej tutejszym mieszkańcom. Sami bowiem pochodzimy z rejonów górskich, więc wiemy, że codzienne życie ludzi zamieszkujących te obszary wcale nie musi oznaczać nieustannych wypadów na szczytowe szlaki.

Tak zrodził się pomysł całodniowej wycieczki pieszej po asfaltowych i szutrowych drogach wijących się między Wysową Zdrojem a Uściem Gorlickim, prowadzących przez beskidzkie wioski wśród drewnianych cerkwi, kapliczek, domostw, pól uprawnych, malowniczych dolin (zarówno zamieszkałych, jak i zupełnie opuszczonych), stawów i pagórków.

Wieś Ropki: takie klimaty tylko w Beskidzie Niskim
Wieś Ropki: takie klimaty tylko w Beskidzie Niskim :)

Jako się rzekło, ok. 32-kilometrową wędrówkę odbyliśmy lokalnymi drogami na terenie gminy Uście Gorlickie, w większości nie prowadzą tędy szlaki znakowane, co nie zmienia faktu, że są one przyjazne pieszym - ruch samochodowy jest znikomy (mimo dnia powszedniego), a krajobrazy przepiękne! Praktycznie cała trasa przebiega przez tereny odkryte, zapewniając nieustanną ekspozycję na beskidzkie słońce. Unikajmy jej jednak w czasie upalnego lata - po prostu nie będzie gdzie się schować przed piekącym skwarem. Za to wiosną lub podczas złotej polskiej jesieni opisywana dziś wycieczka to zaiste bajka! Na stosunkowo łatwej technicznie (dobra nawierzchnia, brak stromych podejść, aczkolwiek niemała odległość) trasie z łatwością odnaleźć będzie można ciszę i spokój, co pomoże nam uważnie wsłuchać się we własne myśli, otulone z jednej strony pięknem, a z drugiej niełatwą historią tych ziem.

poniedziałek, 13 kwietnia 2020

Cerkiew św. Paraskiewy w Kwiatoniu

Odwiedziny w łemkowskiej cerkwi pw. św. Paraskiewy w Kwiatoniu znalazły się na trasie naszej ponadtrzydziestokilometrowej wycieczki pieszej po wioskach i świątyniach Beskidu Niskiego między Wysową a Uściem Gorlickim (relacja w osobnym artykule), 10 IX 2019 roku. Cerkiew stoi zaledwie kilkadziesiąt metrów od głównej szosy przebiegającej przez Kwiatoń i jest z tejże szosy doskonale widoczna. Zakładaliśmy, że bydynek wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO obiektu obejrzymy z zewnątrz i po chwili ruszymy w dalszą drogę. Było już dosyć późno (ok. godz. 17:45), nie liczyliśmy zatem, że uda nam się zobaczyć cokolwiek więcej, mimo że skądinąd wiedzieliśmy, iż co do zasady kościoły i cerkwie „unesco-we” udostępniane są turystom nawet poza sezonem letnim (w ramach małopolskiego Szlaku Architektury Drewnianej).

Cerkiew św. Paraskiewy w Kwiatoniu
Cerkiew św. Paraskiewy w Kwiatoniu

Tymczasem, ledwie zbliżyliśmy się do cerkwi i wykonaliśmy jedno zdjęcie, a zauważyliśmy, że żwawym krokiem zbliża się do nas jakiś mężczyzna z pękiem kluczy. Po chwili nas dogonił i od razu zapytał, czy chcielibyśmy... zwiedzić świątynię w środku (okazało się, że wraz z żoną opiekuje się cerkwią na co dzień). Nie zastanawiając się ani chwili, odrzekliśmy, że z wielką przyjemnością. I tak oto dane nam było spędzić w Kwiatoniu znacznie więcej czasu, niż pierwotnie planowaliśmy, dzięki czemu bliżej poznaliśmy tutejszą cerkiew.